Na wstępie należą się przeprosimy, tym wszystkim którzy podczas mojej kilkumiesięcznej nieobecności zaglądali tu i czekali. Czekali na zdjęcia z sypialni i letnie aranżacje ...bo przecież obiecałam. Wciąż uczę się tego, że pod drugiej stronie ekranu siedzą żywi ludzie, którzy chcą być traktowani uczciwie. Dlatego wracam do was z kolejną porcją różnych zdjęć. Sezon "ogórkowy" za nami a mi znów się chce malować, szlifować i urządzać :)
Udało mi się zrobić kilka zdjęć z sypialni ( nie było to łatwe, gdyż pomieszczenie nie jest zbyt duże, a mój obiektyw makro ma ograniczone możliwości) , zmotywował mnie pomalowany wieszak, który w końcu stanął dumnie w kącie pokoju. Ta sypialnia to nic wielkiego, wciąż na podłodze leży ogromny materac i "patrzy" z nadzieją na przyszłą ramę, której brak. Wciąż stoi komoda z ubraniami dzieci choć miała być pusta przestrzeń tylko z wieszakiem. Wciąż nie ma lamp przy szafie. Jedyne co jest to plany, plany na zagłówek i roletę. Zagłówek to już konieczność, ściana za plecami już nie jest biała a gniazdko elektryczne na środku ściany straszy ( kto to wymyślił?bo nie przypominam sobie, żebym to była ja) I chwilowo tyle. Enjoy!
Ten wieszak jest z nami od zawsze i bardzo go lubię. Został pomalowany pomarańczowym sprayem.
Po szydełkowe serduszka odsyłam was do mojej bogini szydełka- do Piegowatej. Dziękuję jeszcze raz Agnieszko za te małe cuda.















